Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.

Logo NInA
„Pokot”, mat. promocyjne, fot. Robert Pałka
Powrót

„Pokot” polskim kandydatem do Oscara

Koprodukowany przez NInA „Pokot” Agnieszki Holland został polskim kandydatem do Oscara w kategorii „Najlepszy Film Nieanglojęzyczny”.

Decyzję podjęła Komisja Oscarowa złożona z przedstawicieli polskiego środowiska filmowego oraz dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w składzie: Paweł Pawlikowski (przewodniczący), Grażyna Torbicka, Stefan Laudyn, Arthur Reinhardt, Tomasz Wasilewski, Agnieszka Smoczyńska oraz Magdalena Sroka.

Przewodniczący komisji tak uzasadnił wybór:

,,
Rozważaliśmy kilka tytułów i w naszej ocenie film Agnieszki Holland ma najwięcej atutów, które mogą pomóc mu w kampanii promocyjnej i w konsekwencji zwiększyć szanse na uzyskanie nominacji do Oscara. To uniwersalna, bardzo starannie zrealizowana opowieść niewątpliwie poszerzająca pole naszej wrażliwości. Ten gatunkowy patchwork jest niezwykle aktualny i sprawia, że wciąż warto zadawać podstawowe pytania. To film o tym, czy warto zawalczyć o dobro tego, co nas otacza, o przyrodę i słabszych od nas. Pokot to obraz z mocnym przesłaniem, w dodatku będący ważnym kobiecym głosem, a twórczość kobiet jest coraz szerzej obecna w kinie światowym ostatnich lat.
,,

To kolejne wyróżnienie dla Pokotu. W lutym tego roku film otrzymał na Berlinale Srebrnego Niedźwiedzia – nagrodę Alfreda Bauera, przyznawaną filmom, które otwierają horyzonty sztuki filmowej. Statuetka jest przyznawana od 1987 roku, a jej laureatami byli między innymi Léos Carax, Park Chan-wook i Andrzej Wajda.

Film, będący adaptacją powieści Olgi Tokarczuk, opowiada historię emerytowanej inżynierki Janiny Duszejko, prowadzącej prywatne śledztwo w sprawie tajemniczych zabójstw myśliwych, którzy sami stali się zwierzyną łowną. W roli głównej zobaczymy Agnieszkę Mandat, a partnerują jej między innymi Borys Szyc, Tomasz Kot, Wiktor Zborowski, Jakub Gierszał i Andrzej Grabowski.

Zwiastun

Przed rozpoczęciem zdjęć reżyserka mówiła:

,,
Ten film ma być prowokujący, czasem będziemy „jechać po bandzie”. Nie powinno być żadnego moralizatorstwa ani prostego morału. Nie chciałabym również, by przesłanie polityczne, które niewątpliwie w książce jest zawarte, było całkowicie oczywiste. Zawsze możemy myśleć, że to wszystko zrodziło się w głowie bohaterki, którą poraża alergia na światło… Widzę tę postać jako mieszankę filozofki Simone Weil, bohaterki książki Coetzee – Elizabeth Costello, Stanisławy Przybyszewskiej, Wariatki z Chaillot i wielu moich znajomych rówieśniczek, zwariowanych na punkcie ekologii, astrologii – wciąż młodzieńczych mimo nabytych lat i kilogramów, hodujących w sobie wspomnienie wiary w lepszy, sensowny świat.
,,

Komunikat na stronie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej

Zobacz również